Po drugiej stronie monitora, czyli kilka słów o „TRONie”

Już za kilka dni na ekrany polskich kin wejdzie „Tron: Dziedzictwo”, kontynuacja popularnego młodzieżowego przeboju sprzed dwóch dekad. Dziś parę słów o oryginale z 1982 roku, który na zawsze zapisał się w historii filmowych efektów specjalnych.


Kevin Flynn (Jeff Bridges), młody informatyk, planuje włamać się do komputera byłego pracodawcy, aby udowodnić jego oszustwa. Nie zdaje sobie sprawy, że intruzja skończy się bardzo dosłownie –obdarzony sztuczną inteligencją program wciąga go w sam środek wirtualnego świata. Kevin, wraz z pomocą programów mu przyjaznych musi zmierzyć się w nim z cyfrowym przeciwnikiem.


Wyreżyserowany przez Stevena Lisbergera film powstał w studiu Disneya, które zmagało się wówczas z regularnymi odpływami młodych widzów. Wytwórnia potrzebowała hitu, a śmiały projekt Lisbergera wydawał się strzałem w dziesiątkę. Pomysł był wizjonerski, ale i ryzykowny, zwłaszcza, że 31-letni twórca nie miał dotąd zbyt wielu reżyserskich doświadczeń.
Ciężkie zadanie stanęło także przed aktorami, nieprzyzwyczajonymi wówczas do gry na planie pozbawionym scenerii. W obecnych czasach gra na tle jednolitego planu, na który nanosi się później komputerowo generowane obrazy nie jest niczym zaskakującym, ale w latach 80. stanowiła nie lada wyzwanie. Peter O’Toole, który miał zagrać jedną z ról, po przeczytaniu scenariusza przyjechał na plan zobaczyć scenografię – kiedy przekonał się, że powstanie ona dopiero w procesie postprodukcji, zaskoczony i rozczarowany wycofał się z projektu. Dodatkowym wyzwaniem dla aktorów był fakt, że mieli grać programy komputerowe, co z pewnością przychodziło im z trudem i stanowiło zasadniczą przeszkodę w budowaniu psychologii postaci.


Co ciekawe, w filmie, który rozgrywa się we wnętrzu komputera, wykorzystano niewiele efektów CGI. W latach 80. animacja komputerowa była w powijakach – pozwalała zaledwie na tworzenie prostych, nieruchomych obiektów geometrycznych. Wprowadzenie ich w ruch wymagało wielu godzin pieczołowitego wstukiwania danych w komputer. Z kolei lokacje zawdzięczały swój niezwykły wygląd przede wszystkim tradycyjnym metodom animacji – każda jedna klatka była malowana ręcznie.


Najmocniejszą stroną filmu jest jego strona wizualna – świat zbudowany na grze barw i świateł wciąż robi wrażenie. Te dwa elementy są równie ważne dla wyglądu postaci – kolor symbolizuje ich przynależność (dobre programy pulsują na niebiesko, złe na czerwono), a światło podkreśla ich ruchy i emocje.

poniżej scena, która została usunięta z ostatecznej wersji filmu, doskonale obrazująca wagę świateł i barw scenerii i jedyna, w której Yori ma na sobie inny niż zwykle kostium:

W rzeczywistości kostiumy bohaterów były uszyte z białej tkaniny z zaznaczonymi liniami obwodów, które w postprodukcji pokolorowano podobnie, jak resztę otoczenia. Kostiumy były na tyle obcisłe, że gdy grająca rolę Yori Cindy Morgan zobaczyła co ma na siebie włożyć, skierowała swe pierwsze kroki do siłowni, by jak najszybciej zrzucić parę zbędnych kilogramów. Wysiłek się opłacił – kostium bohaterki do dziś jest uznawany za jeden z najseksowniejszych w kinie science-fiction. Stroje o takim kroju były oczywiście niewygodne – w dokumencie o powstaniu filmu Jeff Bridges z rozbawieniem wspomina, że starał się unikać pozycji siedzącej, ponieważ konstrukcja kostiumu czyniła tę czynność wyjątkowo bolesną.

zwiastun:

Choć tuż po swej premierze „TRON” nie odniósł wielkiego sukcesu, a nawet został pominięty w Oscarowych nominacjach za efekty specjalne (sic!) to z czasem zaczął zdobywać coraz większą popularność, a jego wpływ na rozwój efektów został po latach należycie doceniony.
„TRON” do dziś ma wiernych fanów, którzy spotykają się na zjazdach przebrani za ulubionych bohaterów. W sieci znaleźć można wiele poradników jak stworzyć takie kostiumy. Poniżej jeden z entuzjastów „TRONa” w stroju własnego projektu :)

cała instrukcja na stronie http://www.tronguy.net/TRONcostume/

zobacz też: Tron: Dziedzictwo

Tytuł: TRON
Rok: 1982
Reżyseria: Steven Lisberger
Obsada: Jeff Bridges, Bruce Boxleitner, David Warner, Cindy Morgan
Kostiumy: Eloise Jensson, Rosanna Norton

Advertisements

3 thoughts on “Po drugiej stronie monitora, czyli kilka słów o „TRONie”

  1. Powtórka „Trona” leci czasami na Ale Kino!. Warto sobie odświeżyć przed pójściem do kina :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s