Literacko – o „Złym” słów kilka

zly„Zły”, powieść Leopolda Tyrmanda, zapomnianego dziś już nieco pisarza, wydana została w 1955 roku. Barwna historia osadzona w powojennej Warszawie z miejsca stała się bestsellerem.  I nic dziwnego – zbrodnie, romanse, warszawski półświatek, tajemniczy bohater i trzymająca w napięciu historia skazane były na sukces.

Gombrowicz pisał o „Złym”: „Powieść kryminalna, romans brukowy? Ależ tak i gorzej nawet: Romans z bruku zrujnowanego, z ruin i rozdołów. A jednak to lśni, tryska, brzmi, śpiewa…”. Dzieło Tyrmanda to nie tylko świetna fabuła, ale i fascynująca podróż po powojennej Warszawie – jej zaułkach, bramach, sklepach, restauracjach i rynsztokach.  To podróż w przeszłość, do miasta, którego już nie ma.

Poniżej fragment książki, w której Tyrmand opisuje obowiązującą wówczas w stolicy modę męską, do której jego stosunek był nieco sceptyczny.

„ Ogólnie biorąc – najszerzej pojętą modę warszawską cechuje junackość. Warszawska młodzież męska lubi w ubiorze swym akcentować natychmiastową gotowość do szybkiego działania. Stąd, na przykład, sznurowane na piersiach piłkarskie koszulki, które noszone pod sztywną, czarną dwurzędówką stanowią szczyt wykwintu w pewnych kręgach towarzyskich stolicy. (..) Przedwiośnie tego roku stało pod znakiem inwazji płaszczów: były to płaszcze o charakterze półwojskowym, o kroju podobnym do angielskich trenczów – z pagonami na ramionach, mocno ściągniętych paskiem, z rozmaitymi klapeczkami i zapinkami przy kołnierzu. Płaszcze te miały wyrażać żelazną odporność ich posiadaczy na wszelką pogodę, wytrzymałość na wszelkie trudy i zmiany losu, miały być uniformem walczącego z niebezpieczeństwami wielkiego miasta mężczyzny. Płaszcze te, odpowiednio zapięte i na odpowiedniej sylwetce, sprawiały rzeczywiście duże wrażenie. Lecz moda ma to do siebie, że ogarnia wszystkich, bez względu na sylwetki. Było tedy do przewidzenia, że moda ta i tym razem skończy się inflacją pewnych wartości. Warszawa zalana została rzeczonymi płaszczami: robiono je z zielonego drelichu, ze śpiworów, z impregnowanej popeliny, z impregnowanego rypsu, w kolorze khaki, w kolorach wszelakich odcieni trawiastych klombów, sinych metali, mlecznej kawy i kakao. Pojawiły się one na wszystkich: na sportowcach i na matematykach, na młodych tokarzach i starych farmaceutach, na uwodzicielach i statecznych ojcach rodzin, na gibkich postaciach dwudziestolatków i na przysadzistych, starszych panach, zdradzających wieloletni zasób kulinarnych doświadczeń. Te płaszcze – noszone z nonszalancją, swobodą, wdziękiem, elegancją, niedbałością, niezręcznością, bezmyślnie, niechlujnie, bez należytego zrozumienia ich piękna – określiły wygląd ulicy warszawskiej w owym przedwiośniu.”

Leopold Tyrmand: Zły. Warszawa: Czytelnik, 1990.

One thought on “Literacko – o „Złym” słów kilka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s