Maroko

Po sukcesie „Błękitnego anioła”, który przedstawił Marlene Dietrich międzynarodowej publiczności, aktorka i reżyser, Josef von Sternberg, ruszyli na podbój Hollywood. Ich pierwszy amerykański film „Maroko”, objawił publiczności nową, niezwykłą gwiazdę – wyrafinowaną, seksualnie niepokojącą, androgeniczną, zmysłową.

Amy Jolly to piosenkarka kabaretowa, świeżo przybyła do Maroko. Poznaje tu dwóch mężczyzn – bogatego barona Le Bessiere i beztroskiego legionistę, Toma Browna. Bohaterka staje w obliczu wyboru między bezpieczną przyszłością, a nieopanowaną namiętnością. W obu przypadkach musi zmierzyć się z nieuchronną utratą niezależności.

Marlene przed nakręceniem filmu ważyła 60 kilogramów, dlatego pod czujnym okiem Von Sternberga poddała się drakońskiej diecie. Reżyser trzymał pieczę nad wszystkimi aspektami jej wyglądu, łącznie z linią brwi, które musiały odpowiednio podkreślać oczy. Zaprojektował też idealnie oświetlenie dla aktorki. Jej tajemniczy wygląd z wyraźnie zarysowanymi kośćmi policzkowymi osiągnął poprzez umieszczanie źródła światła nad twarzą Dietrich. Przy kręceniu „Maroko” równie ważną osobą przy tworzeniu jej nowego, eleganckiego wizerunku był kostiumograf Travis Banton.

Cylinder i pocałunek

Najsłynniejsza scena filmu to występ Marlene w marokańskim kabarecie. Pojawia się na scenie ubrana w męski smoking i cylinder. Swoim seksownym, głębokim głosem śpiewa piosenkę, by na końcu wziąć kwiat od jednej z kobiet i pocałować ją w usta. Ten krótki pocałunek był pierwszym w historii pocałunkiem dwóch kobiet na ekranie i zrobił w tamtych czasach ogromne wrażenie. Bohaterka rzuca następnie wspomniany kwiat Brownowi, który zakłada go za ucho, co symbolizuje przewrotne odwrócenie damsko – męskich relacji. Marlene znika ze sceny by po chwili pojawić  się w zupełnie innej postaci – z odsłoniętymi, smukłymi nogami, w obcisłym kostiumie, płynnie przechodząc do pełnej kobiecości.

Męski strój, w jaki ubrał ją Banton wkrótce stał się jej znakiem rozpoznawczym. Kobieta w garniturze stanowiła wtedy niezwykły widok, miała w sobie posmak europejskiej dekadencji. Wkrótce po premierze „Maroko” rzesze kobiet zaczęły kopiować ten styl.

Słynna scena występu:

Równie istotną rolę w filmie odegrały nakrycia głowy, za które odpowiedzialny był John Frederics, znany wtedy jako Mr. John. „New York Times” pisał o nim, że w świecie kapeluszy był znany niczym Christian Dior w królestwie haute couture. Współpraca Fredericsa z Dietrich na planie filmowym przerodziła się potem w wieloletnią przyjaźń. Twarz aktorki bez nakrycia głowy była piękna, ale odpowiedni kapelusz nieskończenie ten efekt podkreślał. Cylinder, jaki nosiła w „Maroko” był istotnym dopełnieniem jej męskiego stroju. Symbolizował nie tylko męskość, ale klasę i bogactwo.

Sposób, w jaki bohaterka nonszalancko zsuwa go na tył głowy, jak się nim bawi, demonstruje jej pewność siebie. Jej ruchy są  hipnotyzujące, ma pełną kontrolę nad publiką. W jednej ze scen legionista Brown przymierza jej cylinder, ale na nim sprawia on niemal komiczne wrażenie. Jest symbolem nieosiągalnego dla niego statusu społecznego, uświadamia mu też, jak bardzo świat Amy Jolly różni się od jego żołnierskiego życia. Scena ta dowodzi słuszności twierdzenia Johna Fredericsa, głoszącego, że kapelusz to niebezpieczna rzecz, bo pokazuje, kim naprawdę jesteś.

Tytuł: Maroko/Morocco
Rok: 1930
Reżyseria: Josef von Sternberg
Obsada: Marlene Dietrich, Gary Cooper, Adolphe Menjou
Kostiumy: Travis Banton

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s